Wykład 1 (tekst wystąpienia Lesława Kulmatyckiego w
ramach wykładów Akademii Życia - Wrocław 2002)
Astanga joga, czyli osiem płaszczyzn jogi klasycznej
Poszukiwacz traw (bajka)
Swego czasu żył sobie w Indiach człowiek, który mieszkał ze swoją rodziną we
wiosce. Każdego ranka, bez względu na pogodę wybierał się do lasu, aby ściąć
trawę a następnie ją wysuszyć i sprzedać na targu. Wszystko co zarobił przeznaczał
na utrzymanie swojej rodziny. Oczywiście trudno mu było związać koniec z końcem,
toteż pracował ciężej i dłużej. We wiosce był znany jako poszukiwacz traw.
Pewnego ranka, kiedy wchodził do lasu, spotkał tam siedzącego pod drzewem jogina.
Przywitali się, wymienili kilka słów o pogodzie i przeszli do swoich zajęć. Za parę
dni znowu się spotkali i ponownie chwilę rozmawiali ze sobą. Przy trzecim spotkaniu
jogin spytał go co tak regularnie sprowadza go do lasu. Poszukiwacz traw odpowiedział,
że poszukuje trawy, aby sprzedać i utrzymać rodzinę. Jogin poradził mu, aby wszedł
głębiej w las, znalazł uschnięte drzewa, pociął je i sprzedał. Poszukiwacz traw tak
też uczyni i zarobił więcej niż za sprzedaż trawy. Za jakiś czas jogin, gdy go
spotkał i widział jak ciężko pracuje, podpowiedział mu znowu, idź głębiej!
Ponownie poszukiwacz traw udał się jeszcze dalej i odnalazł torf. Ponownie na tym
skorzystał, zarobił jeszcze więcej pieniędzy. Za jakiś czas znowu usłyszał od
jogina idź głębiej!. Tym razem znalazł żelazo. Poszukiwacz traw był coraz bardziej
zadowolony, zarabiał coraz więcej, z powodzeniem mógł zaspokoić potrzeby swojej
rodziny. Tak powtarzało się jeszcze kilka razy, wprawdzie coraz rzadziej, ale za każdym
razem poszukiwacz słyszał od jogina "idź głębiej!". Gdy zapuszczał się
jeszcze głębiej w las za każdym razem natrafiał na coraz większe bogactwa, miedź,
srebro a nawet złoto. Za każdym nowym odkryciem poszukiwacz traw zatrudniał kolejnych
ludzi, aby pracowali w wydobywaniu bogactw. Tak, że kiedy odkrył diamenty, musiał już
zajmować się tysiącami spraw. Jogin już go prawie nie spotykał, gdyż poszukiwacz
traw nie był już poszukiwaczem traw, ale znanym i cenionym przedsiębiorcą. Nie
poruszał się sam, ale w asyście innych ludzi, którzy go chronili i ułatwiali
poruszanie. Miał bardzo mało czasu dla siebie i dla swojej rodziny. Zaczął źle spać,
szybko się denerwować, jego umysł nie nadążał za sprawami. Tęsknił za tym co
było. Pewnego dnia przebywając w rodzinnej wiosce, wymknął się sam z domu i udał w
kierunku znajomego miejsca, aby spotkać jogina. Jogin był tam gdzie miał być.
Przywitali się i poszukiwacz traw opowiedział mu o swoim sukcesie oraz obawach i
niepokojach. Na pytanie co ma robić, usłyszał, że ma "iść głębiej!". Tak
też po raz kolejny uczynił. Szedł długo i wytrwale, aż doszedł do niewielkiego
wzgórza w środku lasu na którym postawiony był zgrzebny szałas. Podszedł i przez
otwór zaglądnął do środka. Zobaczył znanego sobie jogina, który w ciszy i w
bezruchu medytuje. Nie chciał mu przeszkadzać, ale kiedy po jakimś czasie jogin
otworzył oczy, wszedł do środka i ponownie spytał, co mam robić. Jogin się
uśmiechnął i mu powiedział "idź głębiej!".
Bajka napisana na podstawie tekstu Vijayendry Pratapa
(za: Skywriting, Swami Kuvalayananda Yoga Foundation Newsletter, no.24, 1998)
Podstawowym terminem w tytule wystąpienia jest joga. Zacznijmy więc do próby
wyjaśnienia co też oznacza to słowo. W moim osobistym rozumieniu oznacza drogę, która
ułatwia scalenie siebie samego i powrotu do czegoś co już nieświadomie
doświadczałem. Ale pod wpływem różnych okoliczności życiowych doświadczenie to
zostało pokawałkowane i rozproszone. Starając się powrócić do tego doświadczenia
możemy skorzystać z m.in. z tej drogi jaką daje joga. I aby łatwiej można było się
na niej poruszać, niezbędne są oznakowania i opisy poszczególnych jej fragmentów.
Na wstępie rodzi się więc pytanie o owo doświadczenie, które ma być na tyle
cenne, aby trudzić się w jego odnajdywaniu. Oczywiście to inicjować może kolejne
setki czy tysiące pytań. Nie sposób więc na nie odpowiedzieć od razu. Dla części
tych pytań odpowiedź może być tylko bardzo indywidualna i osobista. Dla części nie
ma żadnych odpowiedzi, gdyż są one poza możliwością werbalizacji. Pierwsze z brzegu,
które dla mnie były w jakimś tam okresie ważne. Co znaczy scalać czy łączyć? Co z
czym, kto z kim ma się łączyć? Jak rozpoznać ten stan scalenia? Często słyszałem
radę-odpowiedź tych, o których o to pytałem... "idź głębiej".
Pytania są jednym z etapów na drodze. Ale jest to wstępny etap. W natłoku setek i
tysięcy pytań, możesz nie zauważać odpowiedzi lub podpowiedzi. W ich natłoku możesz
też źle je odczytać. W takim wypadku będziesz poszukiwał tylko trawy przez całe
życie i będzie ci się wydawać, że to najważniejsze i jedyne co możesz zrobić.
Dlatego też na samym wstępie joga mówi, żebyś przede wszystkim uspokoił umysł. To
jest podstawa. Nawet jeśli jest to możliwe tylko na krótki okres czasu. Ważne to
dlatego, że wówczas choćby jesteś w stanie ocenić co w tych pytaniach co jest ważne
a co nie. Dopiero później jest ewentualnie... joga, czyli droga.
Ashta-anga-yoga oznacza tyle co ośmioraka droga jogi. Słowo
"anga" jest jednym z najistotniejszych terminów jogi klasycznej, ale też
jedną z najważniejszych koncepcji metodologicznych jogi. W Upaniszadzie Raja-Yoga jest
mowa o czterech podstawowych kategoriach (członach) wspólnych dla wszystkich rodzajów
jogi. To jest ciało, oddech, medytacja i oświecenie. Różni autorzy i różne szkoły
jogi wskazują na różną niezbędną liczbę członów jogi. W Upaniszadzie Maitrayam
(VI,18) opisana jest sześcioraka droga (shad-anga-yoga). Znane są pięciorakie drogi
(panca-dasha-anga-yoga) czy siedmiorakie drogi (sapta-sadhana). Koncepcje te nie
wykluczają się, stanowią jedynie dowód na ewolucję i elastyczność jogi.
Astanga joga jest próbą przełożenia mitów, wierzeń i religii na
praktyczny język dochodzenia do tego, o czym te teorie mówią. Każda joga jest tylko
drogą i niczym więcej. Reszta zależy od poszukiwacza. Szukasz złota, będziesz je
miał, szukasz władzy, dojdziesz do niej, szukasz przyjemności, znajdziesz ją, szukasz
wyzwolenia, osiągniesz je. Jeśli będziesz zdeterminowany i konsekwentny, to ta droga
umożliwi ci na dotarcie do tego czego chcesz. W jakimś tam sensie, każdy z nas
praktykuje swoją astanga-jogę. Astanga joga obejmuje następujące człony: jama,
nijama, asana, pranayama, pratyhara, dharana, dhyana, samadhi. Praktykujemy je albo
nieświadomie, albo świadomie.
Nie ma tu nikogo, kto nie praktykowałby yamy, kto nie kierowałby się
określonymi regułami w kontaktach z innymi ludźmi i naturą, kto nie przyjmowałaby
określonych zasad funkcjonowania w tym świecie. Przykładem może być najważniejsze
prawo yamy tj. prawo ahimsy, czyli nie szkodzenia innym.
Nie ma nikogo, kto nie podejmowałby wyzwać niyamy, kto nie stawiałby
sobie konkretnych wymogów co do swojego rozwoju. Nie ustalał swoistych wymogów,
nakazów czy zaleceń co do swego życia. Każda swiadoma, poszukujaca osoba taką
dyscyplinę będzie sobie narzucać. Tak jak wymów sprostaniu saucha, czyli utrzymania
czystości i ładu w sensie fizycznym i psychicznym.
Nie ma nikogo, kto nie praktykowałby asan lub hatha-jogi, swoistych
zabiegów i pozycji jogi, nie dbałby o swoje ciało, nie pielęgnowałby je, chronił,
utrzymywał w sprawności i zdrowiu.
Nie ma nikogo, kto nie wykonywałby regularnej pranayamy, czyli kontroli
energii życiowej. Nie regulował swoich oddechów, nie obserwował ich, nie ingerował w
ich rytm i głębokość. Na tym m.in. polega rola tego członu jako czwartego.
Nie ma nikogo, kto nie póbowałby się izolować od bodźców zewnętrznych, czyli
wykonywać ćwiczenia pratyahary. Nie próbował wchodzić w stany
relaksacji i wyciszenia wewnętrznego.
Nie ma nikogo, kto nie skupiał swoich myśli, czyli czynił dharanę.
Koncentracja umysłu, ćwiczenie umysłu w zawężaniu pola obserwacji to zadanie, które
wykonywane jest przez każdego z nas codziennie.
Nie ma nikogo, kto próbowałby wchodzić w stan zamyślenia czy medytacji, czyli dhyany.
Bez wątpienia zatapiamy się w czymś co robimy, co na bardzo wciąga i interesuje. Stany
zapomnioenia i przepływu zapewne zdarzają się każdemu z nas.
I pozostaje to co nazywa się samadhi, co jest swoistym wglądem w
istotę rzeczy. W jakimś poziomie również jest to powszechne doświadczenie. Ale szybko
znika i nie pozostawia sladów, dlatego nie możemy uczyć się od takich kulminacyjnych
doświadczeń.
Rzecz w tym, że szukamy tego samego na różnych poziomach i różnie to nazywamy.
Gdyby tak przeanalizować i się przeglądnąć, to to wszystko co każdy z nas robi w
codziennym życiu można przełożyć na praktyki astanga-jogi.
Gdyby nasz poszukiwacz traw wiedział o tych wielu poziomach lasu w który wchodził, to
zapewne wiedziałby, że to "głębiej" znaczy również i co innego. Gdybyśmy
mieli zmienić tę bajkę i zastanowić się co ewentualnie, to prawdopodobnie zapytałbym
się siebie samego. No dobrze, cóż mógłbym?... Może mógłbym usiąść przy joginie
w czasie jednego z pierwszych spotkań i zatrzymać się w swoich zewnętrznych
poszukiwaniach?. Albo, nieco później, gdy byłbym już kontent w chronieniu swoich
najbliższych, zadowolić się tym co miał?. Albo jeszcze coś innego mógłbym na jego
miejscu. Bajka jednak doprowadza go do końca poszukiwań swoich traw. Mówi o paradoksie
i absurdzie tego poszukiwania. Mówi też o determinacji i nadziei. Nadziei, którą od
zarania dziejów człowiek zawsze poszukiwał i którą pielęgnował w różnych
wierzeniach, religiach czy rytuałach.
O autorze:
Lesław Kulmatycki, nauczyciel jogi od 27 lat, jogę studiował w Instytucie Jogi
Kaivalyadhama w Indiach i aszramach Satyanandy w Australii, studia z zakresu kultury
fizycznej, filozofii i etyki, psychologii i psychoterapii, autor książek:
"Classical Yoga Manual", "Stres, joga relaksacja", "Trening
relaksacyjny jogi i jego recepcja" "Joga dla zdrowia", "Stres i
joga", "Lekcja relaksacji". (kontakt tylko poprzez Akademię Życia).
Ośrodek Spotkań AKADEMIA ŻYCIA we Wrocławiu,
Centrum Kultury "AGORA", pl. Piłsudskiego (Karłowice),
telefon kontaktowy: Jacek - 0501 427 460
borowicz@prawo.uni.wroc.pl |